Trzy miesiące wcześniej Henry stał w gabinecie terapeutycznym córki i patrzył, jak kolejny specjalista bezradnie pakuje sprzęt.
– Panie Whitaker, sprawdziłam wszystko – powiedziała dr Morrison, jedna z najlepszych logopedek dziecięcych w kraju. – Struny głosowe Evy są w idealnym stanie. Słuch – ponadprzeciętny. Skan mózgu nie wykazuje żadnych nieprawidłowości. Nie ma medycznego powodu, dla którego nie mówi.
– Więc dlaczego nie mówi? – zapytał Henry głosem człowieka zmęczonego siedmioma latami walki.
– Czasami… dzieci podejmują decyzję. Świadomie lub nieświadomie. Eva wybrała milczenie. I nie wiem dlaczego.
Tego wieczoru Sarah czytała Evie bajkę na dobranoc. Niebieskie oczy dziewczynki śledziły każde słowo. Odpowiadała gestami w języku migowym, pisała, używała aplikacji na iPadzie. Rozumiała wszystko. Ale jej głos – jedyne, czego pragnęli rodzice – pozostawał zamknięty.
– Czasem myślę, że nas karze – wyszeptała Sarah.
– Za co? Daliśmy jej wszystko.
– Może właśnie to jest problem. Daliśmy jej wszystko… oprócz tego, czego naprawdę potrzebuje.
Nie wiedzieli, że to przeczucie zmieni wszystko.