George nie spał, gdy podeszła. Jego oczy były bystre — jaśniejsze, niż się spodziewała.
— Przepraszam — powiedziała, wyciągając zawiniętą kanapkę. — Zrobiłam za dużo. Może pan to zjeść.
Spojrzał najpierw na kanapkę, potem na nią.
— Pani bardziej tego potrzebuje niż ja — powiedział cicho.
— To kwestia dyskusyjna — odparła. — Ale oferuję.
Wziął ją obiema rękami, jakby była czymś bezcennym.
— Dziękuję, panno…?
— Aaliyah
— George. —G
Następn
Rozmawiali pięć, czasem dziesięć minut, zanim przyjeżdżał jej autobus. Pytał o jej zajęcia w community college. Ona pytała o jego dzień, a on opowiadał historie. Dziwne historie.