Tymczasem w piwnicy dwie drobne bliźniaczki składały białe ręczniki. Zoe i Ruby miały po sześć lat, a ich brązowe loki związane były w identyczne kucyki. Ich matka, Rosalie, była służącą, która odpracowywała długi zmarłego męża. Osiem miesięcy wcześniej Daniel Turner otrzymał kulę w głowę za dwa miliony dolarów hazardowych długów. Harrison dał Rosalie wybór: niewolnicza praca albo sprzedaż córek.
– Mamo, pan jest bardzo chory – wyszeptała Ruby, jej zielone oczy rozszerzyły się ze strachu.
Zoe zadrżała i kiwnęła głową.
– W jego głowie jest coś bardzo czarnego. To go zjada od środka.
Dzieci nie rozumiały wszystkiego, ale miały dar – potrafiły wyczuwać choroby. A tym razem wyczuwały śmierć.
Na górze, w sali konferencyjnej, Harrison decydował o życiu i śmierci. Dwunastu mężczyzn w czarnych garniturach siedziało przy długim dębowym stole.
– Marcus Romano nie płaci? – zapytał cicho. – Weźcie jego najstarszego syna. Jeśli to nie pomoże, młodszego.
Nikt nie odważył się sprzeciwić. Gdy wyszli, został tylko Jasper, prawa ręka Harrisona. Ostrzegł go przed Blake’em Morrisonem, młodym rywalem czekającym na jego słabość. Gdy Harrison został sam, ból uderzył ponownie. Upadł na podłogę, wbijając palce w drewno, tłumiąc krzyk. Wilk z herbu Blackwoodów umierał – i nikt nie mógł się o tym dowiedzieć.