Marina zdążyła się rozłączyć, a w tym momencie z kuchni wyszła wściekła Swietłana Olegowna. Wyglądała tak absurdalnie, że Marinie było zabawnie. Ale nie śmiała się głośno, bo kobieta szła na nią jak zombie.
Kiedy teściowa postanawia
— Swietłano Olegowno, uspokój się, proszę! Nie wyprowadzaj mnie z równowagi, nie wkurzaj! Już zadzwoniłam do Miszki, zaraz przyjedzie!
— Uduszę cię, zanim on przyjdzie! Okręciłaś mojego syna, pozbawiłaś mnie normalnej synowej! I jeszcze mnie pouczasz, bezczelnico! Zaraz ci pokażę!
— Lepiej nie! Uspokój się i nie podchodź do mnie! Nie będę cię już pouczać, tylko proszę — uspokój się! — błagała Marina.
Swietłana Olegowna, nie chcąc słuchać próśb, ruszyła na nią. Marina jednak zdążyła się uchylić i przeskoczyć za jej plecy. Pobiegła do drzwi wejściowych, szybko włożyła kapcie, potem otworzyła drzwi i stanęła do niej plecami.
Kiedy teściowa szła na nią z wyraźnym zamiarem ataku, Marina ponownie się uchyliła i po prostu wypchnęła kobietę siłą z mieszkania. Tak, że Swietłana Olegowna ponownie straciła równowagę i wyprostowana upadła na klatkę schodową.
Marina, zanim w ogóle zdążyła wstać, szybko zabrała jej płaszcz, buty i torbę i wyrzuciła wszystko na klatkę schodową.
Po tym szybko zamknęła drzwi na zamek i zaczęła śmiać się bez powodu. Nagle dopadła ją histeria, kilka minut nie mogła się uspokoić.
A za drzwiami w tym momencie rozpoczęło się inne przedstawienie.
Swietłana Olegowna wrzeszczała na cały korytarz i waliła w drzwi. Obrażała Marinę w najgorszy sposób i groziła jej „słodkim życiem”. Przeklinała młodą kobietę na całego.
Po pewnym czasie do domu przyjechał Miszka. Syn zobaczył swoją mamę stojącą na klatce przy drzwiach i mocno w nie pukającą.
— Co ty tu robisz, mamo? — zapytał Michaił.
I od razu zaczęła opowiadać swojemu synowi, jak Marina nagle zaczęła na nią krzyczeć i rzucać się na nią. Że groziła jej na różne sposoby, a w końcu po prostu wyrzuciła biedną kobietę z mieszkania.
Michę ogarnęła naturalnie złość po tym, co usłyszał od matki. Chciał teraz jako pierwszy wyjaśnić swojej żonie, że nie wolno podnosić ręki na jego matkę.
Gdy wszedł do mieszkania i zaczął pytać Marinę, co się stało, żona od razu kazała mu nie zadawać zbędnych pytań, tylko obejrzeć nagrania z kamer, które zamontowali w każdym pokoju podczas remontu.
Misha był wprost w szoku, oglądając te filmy. A przecież na klatce schodowej jego matka twierdziła, że było zupełnie odwrotnie.
W obecności syna Swietłana Olegowna nie była już taka wściekła i zła jak podczas jego nieobecności. Udawała pokrzywdzoną i czekała na werdykt syna. Bardzo liczyła, że po tym Misha wreszcie wyrzuci żonę z domu i się z nią rozwiedzie.
Był jednak jeden haczyk, na który nie zwróciła uwagi. Mieszkanie, w którym mieszkali Misha i Marina, było ich wspólne.
I nawet jeśli by bardzo tego chciał, Misha nie mógłby jej po prostu wyrzucić. A kiedy obejrzał nagrania i „upokorzył” nimi swoją matkę jak kotka, która narobiła w kącie, mężczyzna przeprosił żonę, kazał matce się ubrać i odwiózł ją na dworzec.
Całą drogę próbowała tłumaczyć synowi, że chciała dla niego jak najlepiej. Ale Misha chyba był równie uparty jak ona. Odwiózł ją na dworzec i powiedział, że dopóki nie przeprosi jego żony za dzisiejsze wybryki, nie ma co liczyć na kolejne wizyty u niego.
Matka bardzo się obraziła na syna. Nakrzyczała na niego. Oskarżała wszystkich o niesprawiedliwe traktowanie. Nic to jednak nie dało.
Michał postawił jasny warunek, którego ona po prostu nie spełniła. I odtąd Swietłana Olegowna już do syna nie przyjeżdżała.
Powiedziała mu tylko:
— Dopóki ta chamka i bezczelna kobieta jest twoją żoną, mojej nogi w twoim domu nie będzie!
Czym wyświadczyła Marinie niemałą przysługę.