— Naprawdę myślisz, że tak można żyć, Aniu? — głos Pawła odbił się echem w kuchni, a ja poczułam, jakby ktoś wylał na mnie kubeł lodowatej wody. Stałam przy zlewie, z rękami zanurzonymi w pianie, a łzy już cisnęły się do oczu. W tej chwili wiedziałam, że nic nie będzie już takie samo.
Od miesięcy czułam, że coś się zmienia. Paweł wracał późno z pracy, coraz częściej milczał przy kolacji, a ja próbowałam nie zadawać pytań, żeby nie wywołać burzy. Ale tego wieczoru nie mogłam już dłużej udawać, że wszystko jest w porządku.
