I. Taniec z mrozem
Przez następne godziny Arthur obserwował ich przez szybę. To nie była zwykła praca. To była batalia. Marcus uderzał łopatą w zlodowaciały śnieg z furią, jakby walczył z osobistym wrogiem. Leo, ten młodszy, kuśtykał za nim, zgarniając resztki tą połamana łopatą, która wyginała się przy każdym ruchu.
