Ale presja szła z każdej strony. Od rodziny. Od sąsiadów. Nawet z kościoła, gdzie po mszy ktoś rzucił do mnie: „Niezręcznie to wygląda, dziecko. Taka świeża żałoba”.
„Nie przyjdziecie na mój ślub”. Dziadek Jan po śmierci babci Marii poślubił sąsiadkę i odciął nas wszystkich
