Na dole zaproszenia zobaczyłam dopisek mamy, napisany jej charakterystycznym pismem: „Proszę, zachowuj się”. Brzmiało to jak ostrzeżenie, nie prośba. Jakby już z góry uznała, że sama moja obecność jest problemem.
Gdy przyjechałam na uroczystość w galowym mundurze, z odznaczeniami i gwiazdkami na pagonach, nie spotkało mnie ani odrobina dumy. Mama obrzuciła mnie spojrzeniem chłodnym, oceniającym, jakby mój strój psuł jej starannie ułożony obraz „idealnej rodziny”.
