Mary zamilkła na chwilę, jakby zabrakło jej słów. Oddychała ciężko, a w jej oczach mieszała się złość z bezradnością. W biurze zapanowała krępująca cisza. Wszyscy udawali, że pracują, ale czułam na sobie ich spojrzenia. Było mi wstyd, ale też — paradoksalnie — poczułam ulgę. Wszystko, co przez lata tłumiłam, wreszcie wypowiedziałam na głos.
Mary zacisnęła usta i powiedziała chłodno:
