Notariusz. To słowo dźwięczało mu w głowie. Nie księgowy. Nie doradca bankowy. Notariusz. Nasłuchiwał, lecz Monika już zakończyła rozmowę. Rozległo się ciche kliknięcie — odłożyła telefon na stół.
Łukasz zmusił się, by zrobić krok do przodu, potem następny, udając, że nic się nie stało. W sypialni usiadł na skraju łóżka, zdjął zegarek i położył go na stoliku nocnym, lecz wzrok raz po raz wracał ku drzwiom. Po kilku minutach Monika przeszła obok, nawet na niego nie patrząc. W powietrzu został zapach mydła i szpitalnego środka dezynfekującego. — Nie idziesz spać? — zapytał możliwie spokojnie. — Zaraz — odpowiedziała krótko. Nie wyglądała na zdenerwowaną.
