Po długim dniu spędzonym w biurze ubezpieczeń, biegnąc do domu do moich dzieci, w zimnym powietrzu natknęłam się na głodnego weterana z jego wiernym psem. Kupiłam im gorący posiłek i zapomniałam o tym — aż do miesiąca później, kiedy mój szef, widocznie wściekły, wezwał mnie do swojego biura, mówiąc: „Musimy porozmawiać.”
Pracuję jako asystentka administracyjna w małym biurze ubezpieczeniowym — typowa praca, w której ludzie szybko zapominają twoje imię, ale doskonale pamiętają dzień, w którym nie doładowałaś papieru w drukarce.
