Pies machnął ogonem raz, powoli, jakby dziękował. Mężczyzna dziękował mi kilka razy, aż słowa mu się skończyły. Życzyłam mu powodzenia, wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu.
Nakarmiłem głodującego weterana i jego psa — miesiąc później mój szef zaciągnął mnie wściekłego do swojego biura, mówiąc: „TO WŁAŚNIE TO, CO ZROBIŁEŚ MIESIĄC TEMU”.
