— Wstawaj. Natychmiast. W salonie coś zaszeleściło — nie skrzypnęło łóżko, nie rozległo się jęknięcie, tylko szybki, zirytowany ruch.


— Więc robiłaś ze mnie potwora? — zapytała Natalia. — Pokazywałam mu, jaka jesteś. — Karmiłam cię. Myłam. Woziłam do lekarzy. — I co z tego? — wzruszyła ramionami. — Myślisz, że dobroć automatycznie czyni cię niezastąpioną? Tomasz opadł na kanapę.