Nigdy nie powiedziałem

Był wtorek w czerwcu, kiedy dzwonek nad drzwiami księgarni zadzwonił.

Podniosłam wzrok znad lady.

To była Madison.

Wyglądała inaczej. Jej włosy były spięte w niechlujnego koka. Miała na sobie dżinsy i t-shirt. Wyglądała zmęczona. Wyglądała prawdziwie.

Trzymała nosidełko dla dziecka.

Podeszła do lady. Nie spojrzała na ukrytą półkę. Spojrzała na mnie.

“Cześć,” powiedziała, jej głos był cichy.

“Cześć,” odpowiedziałam.

Polożyła nosidełko na ladzie. W środku spała mała dziewczynka, jej pięść była zaciśnięta przy policzku.

“To jest Evelyn,” powiedziała Madison. “Evie.”