To, co zobaczyłam, nie było żadną sceną „jak z filmu”. Właśnie to przeraziło mnie najbardziej: zwykłość, która nagle przestała być zwykła. Na zdjęciu stała moja mama obok taty, przy bocznym wejściu. Zamiast radości — napięcie. Zamiast uśmiechu — ściągnięte brwi i szybkie spojrzenia wokół, jakby pilnowali, czy nikt nie podsłuchuje. Mama ściskała telefon tak mocno, że aż pobielały jej knykcie.
Telefon od fotografa dwa tygodnie po
Najbardziej niepokoi nie krzyk, tylko szept, który nie powinien paść w taki dzień.
Fotograf kliknął dalej i uruchomił krótki klip wideo. Nie był długi, ale wystarczył, by serce zaczęło mi bić nierówno.
Głos mojego ojca brzmiał nisko, stanowczo i… obco.
„Ona nie może się dowiedzieć. Nie dzisiaj.”
Po chwili usłyszałam odpowiedź mamy — nerwową, ostrą, jakby walczyła z paniką.