Wywiozłeś moją córkę na mróz

— Gdzie jesteś? — wypaliła bez przywitania. — Gdzie jest Marysia? Dlaczego w domu jest tak zimno?

— Nie podnoś głosu — odpowiedział poirytowanym tonem. — Jesteśmy u mamy. Wszystko w porządku.

— U jakiej mamy? Dlaczego jesteście u twojej matki o dziewiątej wieczorem? Marysia jutro idzie do przedszkola!

— Kasia, tylko nie zaczynaj. Mama chciała zobaczyć wnuczkę. Wpadliśmy na chwilę, już wracamy.

Palce Katarzyny zdrętwiały.

Teściowa mieszkała na drugim końcu miasta, w starej kamienicy obok strefy przemysłowej. Sama droga zajmowała co najmniej czterdzieści minut — bez korków.

— Pojechaliście tam przy minus dwudziestu stopniach? — głos Katarzyny zadrżał. — Piotr, Marysia tydzień temu miała gorączkę. Lekarz przecież mówił…

— Lekarz, lekarz — przerwał jej. — Tylko lekarzy słuchasz.