Wywiozłeś moją córkę na mróz

Zamilkł.

Dwadzieścia minut później Piotr stał w przedpokoju z walizką. Kurtkę zakładał powoli, jakby liczył, że go zatrzyma. Ale Katarzyna stała spokojnie.

— Zadzwoń, kiedy zdecydujesz, kim jesteś — powiedziała. — Synem… czy ojcem.

Drzwi się zamknęły.

Katarzyna oparła się o ścianę i głęboko odetchnęła. W mieszkaniu było cicho.

Ciepło. Naprawdę ciepło.

Weszła do pokoju Marysi, usiadła obok łóżka i pogładziła ją po włosach. Dziewczynka spała spokojnie.

Katarzyna uśmiechnęła się.

Tego wieczoru dokonała jedynego możliwego wyboru.

I już nigdy nie pozwoli, by ktoś dokonywał go za nią.