Nikt nie potrafił okiełznać wściekłego bossa mafii – dopóki biedne bliźniaczki, córki służącej, nie dokonały niemożliwego.

Rosalie została. Najpierw dlatego, że nie miała dokąd pójść. Potem dlatego, że Harrison przeniósł je do pięknego pokoju na drugim piętrze i zatrudnił prywatnego nauczyciela. Pewnej nocy usłyszała, jak Harrison mówi do ojca:
– Żyłem źle przez 22 lata. Te dzieci pokazały mi, że nawet potwory mogą zostać ocalone.

Wieść o cudzie rozeszła się szybko. Blake Morrison postanowił porwać dziewczynki. Lecz Harrison był gotowy. Gdy ludzie Blake’a zaatakowali nocą, willa była zabezpieczona. Harrison walczył jak lew. Z raną postrzałową w ramieniu obezwładnił napastnika i objął Rosalie oraz dziewczynki.
– Przepraszam – wyszeptał w jej włosy. – Nikt już was nie skrzywdzi.

Następnego ranka zebrał swoich ludzi.
– Blake Morrison został przekazany FBI. Kończę z nielegalnym biznesem. Kto nie chce iść ze mną, może odejść.

Tylko nieliczni odeszli. Jasper został.
– Jestem z ciebie dumny, synu – powiedział Sterling.

Harrison założył „Fundację Turner-Blackwood”, by budować bezpłatne kliniki dla ubogich. Rosalie płakała, widząc nazwisko męża w nazwie. W rezydencji pojawił się śmiech, wspólne kolacje i bezpieczeństwo.