Kolejne dni były coraz gorsze. Teściowa zaczęła mówić do mnie tylko przez Tomka. — Powiedz swojej żonie, żeby nie zostawiała dzieci samych na podwórku — mówiła, jakbym była powietrzem. Tomek przekazywał jej uwagi, a ja czułam się coraz bardziej samotna. Dzieci zaczęły pytać, dlaczego babcia jest na mnie zła. Nie umiałam im odpowiedzieć.
Pewnego wieczoru, kiedy wszyscy już spali, usłyszałam ciche szlochy z salonu. Zeszłam na dół i zobaczyłam teściową siedzącą na kanapie. — Pani Halino, wszystko w porządku? — zapytałam niepewnie. Spojrzała na mnie z zapłakanymi oczami. — Ty mnie nienawidzisz, prawda? — wyszeptała. — Nie, po prostu… czuję się niewidzialna. Chciałabym, żeby pani mnie szanowała — odpowiedziałam. Przez chwilę patrzyłyśmy na siebie w milczeniu. — Ja też się boję. Boję się, że Tomek cię wybierze, a ja zostanę sama — powiedziała cicho.
Te słowa mnie zaskoczyły. Nigdy nie pomyślałam, że teściowa może się czuć zagrożona. Ale czy to usprawiedliwia jej zachowanie? Czy ja naprawdę muszę być ofiarą jej lęków?
Następnego dnia postanowiłam porozmawiać z Tomkiem. — Musimy coś zmienić. Nie mogę tak żyć — powiedziałam. — Przesadzasz, Aniu. Mama jest starsza, trzeba jej ustąpić — odpowiedział. — A ja? Ja się nie liczę? — zapytałam. — Nie dramatyzuj — rzucił i wyszedł z pokoju.